“Jeśli masz zbyt wiele zmartwień to poczekaj chwilę, a część pomniejszych sama się rozwiąże i będziesz się mógł zająć pozostałymi poważnymi”

Nie mamy zamiaru zachęcać Cię, do pozostawienia spraw samych sobie. Wręcz przeciwnie. Chodzi o dobór właściwych środków, określenia priorytetów i rozdzielenia sił.

Przecież wiadomo nie od dziś, że ludzkie życie to sinusoida – raz wszystko dobrze się układa, raz wszystko się sypie. I właśnie ta druga sytuacja to moment, kiedy okiełznanie sytuacji jest kluczowe. W artykule “Umysł jak woda” poruszaliśmy kwestie związane z przygotowaniem siebie na niespodziewane sytuacje. Tu idziemy krok dalej. Człowiek nie tylko powinien być przygotowany na jednorazowy cios, ale i na serie uderzeń.

Stop

Należy zawsze na chwilkę się zatrzymać i określić, co powinno być pierwszym etapem działań. Najczęściej czas poświęcony na realizację rozwiązania, wpływa również na pozostałe sytuacje oczekujące naszej interwencji. Może ważne jest oddelegowanie jakiegoś działania? Może podczas realizacji czynności z pierwszego zadania równocześnie możemy zacząć realizować kolejne? Mija godzina, druga, trzecia… Nagle okazuje się, że dziecko czuje się lepiej, klient przełożył spotkanie, a materiały się znalazły. Dodatkowo przez ten miniony czas zdążyłeś już ogarnąć dwie inne sprawy. Teraz trzeba tylko przejrzeć już przygotowane poprawki i lista krytycznych spraw przestanie istnieć.

Okazuje się, że wcale nie było tak źle, jak się mogłeś spodziewać. Zdziwiony?

Problem w tym, że jest pewna grupa ludzi, którzy mają tendencję do podkreślania tego, jak im źle, jak dużo mają kłopotów i jak dużego kalibru są. Zadaliśmy sobie właśnie pytanie: “Po co?”. Po co jednostki torpedują otoczenie negatywnymi uczuciami? Nie chodzi o podzielenie się kłopotami, bo “jak podzielisz się problemem to dzieli się na pół, a jak radością to jest podwojona”. Chodzi o takie natarczywe nękanie otoczenia swoją frustracją, która niejednokrotnie jest niszczycielskim narzędziem. Czy chodzi tylko o wywołanie współczucia? Jeśli tak, to co tak na prawdę nadawca z tego ma?

Torpedujemy?

Tak po dłuższym zamyśleniu stwierdzamy, że chyba nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Ale za to nasuwa się pewien wniosek. Skoro torpedowanie otoczenia nic nie wnosi, to czemu torpedujemy naszą psychikę? Co ona biedna ma z nami zrobić? Przecież ona jest tylko nasza. Nie krzywdźmy siebie. Dajmy sobie czas, bo “jeśli masz zbyt wiele zmartwień to poczekaj chwilę, a część pomniejszych sama się rozwiąże i będziesz się mógł zająć pozostałymi poważnymi”.

Author: